23 lip 2010

Kiedy już robi się głośno o Nowym Mieście Lubawskim, to niestety nie za sprawą pozytywnych wydarzeń, a raczej tych mniej przyjemnych. Ostatnie dni przyniosły nam kolejne „hity”, takie jak policjant sypiający z 14-latką i nauczyciel skazany na 4 lata za molestowanie. Oj dzieje się u nas znów, dzieje.

 

Nowe Miasto Lubawskie wielkim nie jest. Niemal każdy każdego zna, więc znamy też policjantów i nauczycieli. Jeśli mowa o tych pierwszych, to już nie raz o nich słyszeliśmy. Głośno było w telewizji, prasie, radiu. Pobicia zatrzymanych były u nas podobno normą. Czyżby więc teraz podobną normą miał się stać seks z nastolatkami? Właśnie o tym jest w ostatnim czasie głośno, bo jeden z policjantów, który przed kamerami opowiadał, jak to w nowomiejskiej policji jest źle, sam źle postąpił. I wszystko wskazuje na to, że nie jeden raz.

Najpierw wpadł w kwietniu, kiedy w dniu katastrofy pod Smoleńskiem został zatrzymany podczas jazdy samochodem po pijanemu. Miał, bagatela, 1,5 promila alkoholu (jeśli mnie pamięć nie myli). Jak dało się zauważyć w komentarzach pod tym artykułem na www.nowemiasto.wm.pl, część osób twierdziła, że został wrobiony za to, że jak już wpadł między wrony, to nie krakał jak one. Cóż, ja mam odmienne zdanie na ten temat. Może, hmm…, nie odmienne, ale złożone. Otóż jeśli nawet został wrobiony, to raczej wątpię, by ktoś mu pistolet do głowy przystawiał i kazał jechać, lub kilka minut wcześniej pić alkohol. Po drugie: jeśli to miała być zemsta policji (w co też wątpię), to zastanówmy się nad tym, co piszemy w komentarzach. Zemścili się za program w tv, bo go zatrzymali po pijaku za kierownicą. Hmm… Czyli lepiej by było, gdyby go puścili, tak? Oj chyba nie tak. Zemsta czy nie, jechał po pijanemu, a jakby doprowadził do wypadku, to by dopiero był lament. A tak gościa zatrzymali i nikomu krzywdy nie zrobił.

Sprawa numer dwa tyczy się ostatnich rewelacji wokół pana W., czyli rzekomych kontaktów seksualnych z 14-letnią dziewczyną (a może dziewczynką?). Z tego co się orientuję, sprawę zgłosili rodzice nastolatki. Czy też został wrobiony, jak sugerują niektóre wpisy? Wątpię. Dlaczego? Bo raczej też nikt na siłę ani jemu, ani jej nie kazał niczego robić. Przynajmniej tak sądzę. Ale cóż, scenariusze z komentarzy rodem z archiwum X mogą być prawdziwe.

Trzecia sprawa to nauczyciel z Jamielnika. Tam już sprawa została zakończona, gość dostał 4 lata więzienia za molestowanie seksualne. Prokuratura miała dowody, postawiła mu zarzuty i dziś usłyszał wyrok. Skoro tutaj nauczyciel dostał 4 lata za przesyłanie swoich nagich zdjęć, nakłanianie i zmuszanie do wysyłania takich przez jego uczennice, a także za zmuszanie do „innych czynności seksualnych”, to jestem ciekaw co czeka policjanta. No, byłego policjanta, bo za jazdę na dwóch gazach pożegnał się z resortem.

Do czego jednak piję? Ano do tego, że w Nowym Mieście Lubawskim ostatnio nic tylko skandale (jest jeszcze jeden nauczyciel z Brzozia, szczegóły jego sprawy będę znał w poniedziałek). Szkoda, że nie mamy własnych pozytywnych inicjatyw, o których głośno w mediach ogólnopolskich. A taki Biskupiec Pomorski ma. Dziś rano włączyłem przypadkowo TVP2 i kogo zobaczyłem? Krystynę Ziejewską ze Szwarcenowa zapraszającą na Święto Gęsi do Biskupca Pomorskiego.

A co mamy my? Dni Nowego Miasta Lubawskiego i… nic więcej w sumie. Tylko że są też chyba Dni Ostródy, Działdowa i innych miast. A dlaczego nie mamy czegoś swojego? Ja proponowałem władzom NML festiwal pieśni gospelowskiej w Łąkach Bratiańskich. Chociażby coś takiego. No, ale jak na razie cisza z inicjatywą inną, niż Dni NML z pewnym browarem w tle. Żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał: super, że taka impreza jest, ale nie jest ona czymś oryginalnym, czymś naszym, czymś nowomiejskim. Jak na razie, niestety, nowomiejskie to mamy tylko afery z policjantami w tle. A szkoda.

13 kwi 2010

Polska wciąż jest w szoku, ja zresztą też. W sumie, kto nie jest, prawda? Chciałbym coś napisać, ale nie wiem co. Człowiek na to wszystko patrzy i nie wie, co myśleć, co mówić, jak się zachować. Co w takiej sytuacji będzie właściwe?

Odpowiedzi nie ma, bo nigdy w takiej sytuacji nie byliśmy. Żaden kraj nie był. Wszyscy się z nami teraz solidaryzują, Rosjanie bardzo pomagają, z tego co słyszymy w mediach. Ale cóż z tego, dlaczego teraz, dlaczego aż tyle musiało się wydarzyć i tyle osób musiało zginąć? Tego nie wiemy. Wiemy jednak co się stało, wiemy, że to nas boli.

I w takich chwilach na bok idą różnice wyznaniowe, polityczne. Wszyscy, jak jeden, patrzymy w telewizor, przeglądamy portale internetowe i jesteśmy świadkami i uczestnikami tej wielkiej tragedii. I wszyscy cierpimy.

Koleżanka prosiła mnie dziś, bym napisał coś na blogu. Tylko, Aga, co tu napisać? Ja nawet nie wiem jak określić i opisać to, co czuję. To, że jest mi głupio, bo często się z prezydenta śmiałem? Jest mi głupio, strasznie. To, że mimo wszystko teraz mi go brakuje? Brakuje, jak cholera. Do tej pory nie zwracałem uwagi na to, jak zachowywał się w obecności żony. Jakoś tak mnie to nie interesowało. Ale kiedy w TVN24 praktycznie przez całą sobotę i niedzielę mogłem oglądać ten krótki materiał, to łzy same cisnęły się do oczu.

Ci ludzie naprawdę się kochali. Niektórzy o taką miłość walczą całe życie. Wystarczy spojrzeć na ten krótki materiał i widać, jak oni na siebie patrzyli, jak trzymali się za ręce. Zginęli też razem. Zapewne i w tych ostatnich chwilach trzymali się za ręce, spojrzeli na siebie i nie musieli nic mówić. Po prostu wiedzieli. Miłość. Coś niesamowitego.

I teraz też mi głupio. Głupio, bo dopiero po ich śmierci to zauważyłem. Założę się, że nie jestem sam, że wielu z nas nie miało pojęcia, jak bardzo nasza para prezydencka była ze sobą blisko. Ważniejsze dla nas były dowcipy. Teraz pozostało jedynie wspomnienie, ale jakże piękne. Co chwilę puszczam ten film, bo jest niesamowity.

I wiem, że nie napisałem dziś czegoś oryginalnego. Wiem, że to po prostu pisanie, dla niektórych bzdurny tekst. Ale czułem, że chcę to zrobić, że coś muszę napisać. Bo czasami tak się po prostu czuje. Oni też czuli. Do końca.

10 kwi 2010

Nie przepadałem za prezydentem Kaczyńskim, ale nigdy nie życzyłem mu śmierci. Będzie mi go brakować. Jego i innych ofiar tej tragedii. Katyń po 70 latach zabrał nam, Polakom, kolejnych wielkich ludzi. Dziś zrozumiałem, jaka wtedy to była strata.

(fot. TVN24)

Historię znamy głównie z książek. To, co wydarzyło się w Katyniu, było ogromną tragedią. Zginęło blisko 22 tysiące polskich oficerów, lekarzy, prawników i wielu innych. Dziś, 70 lat później, Katyń znów o sobie przypomniał. Tym razem zabrał wielkich ludzi. Tak, wielkich, niezależnie od partii do których należeli, niezależnie od ich politycznych poglądów. Bo w takim wypadku polityka schodzi na dalszy plan.

Naród polski przeżył kolejny wstrząs, jeden z największych w swojej historii. Dokładnie 5 lat temu pożegnaliśmy Karola Wojtyłę, czyli Jana Pawła II, papieża Polaka. Dziś pożegnaliśmy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego żonę, a także wielu polityków, ludzi znanych nam z telewizji, prasy, radia, a niektórych dane nam było poznać osobiście. To wielka strata. Tego dnia nie możemy zapomnieć.

Kiedy umierał papież, kiedy odchodził, Polacy bardzo się zjednoczyli. Nie było podziałów, kłótni, była jedność. Teraz też ją widać. Widać jedność tych ludzi, których właśnie oglądam przed pałacem prezydenckim w Warszawie. Przychodzą sympatycy Platformy, PiS, PSL i innych partii, przychodzą też zwykli ludzie. Wszyscy przeżyli szok, do niektórych z nich i z nas nie dochodzi to, co się stało. Do mnie też jakoś to dojść nie może.

Nie byłem sympatykiem prezydenta Kaczyńskiego. Wiele razy czułem się zawstydzony przez jego zachowanie na arenie międzynarodowej. Nieraz śmiałem się z różnych dowcipów o nim, jego żonie czy bracie. Zresztą nie tylko ja. Ale to teraz bez znaczenia, najmniejszego. Dziś nie ma jego i wielu innych. I mimo że się śmiałem, że za nim nie przepadałem, to będzie go brakowało. Jego i tych, którzy odeszli w tak tragiczny sposób.

W Katyniu zginęło prawie 22 tysiące Polaków. Do tej pory jakoś nie rozumiałem wymiaru tej straty. Dziś zrozumiałem. Dziś zginęło wielu mniej, ale wymiar jest ten sam. Polska straciła najważniejszych ludzi w kraju, historia zatoczyła koło.

Pytanie teraz, co z tą Polską? Co z nami, Polakami. Jak to wszystko przeżyjemy, jacy będziemy teraz. Po śmierci papieża wielu z nas się zmieniło, na lepsze. Czy teraz też tak będzie? Czy znikną kłótnie na arenie politycznej, czy skończy się ta niemal wojna między partiami? Może, może ta śmierć nie pójdzie na marne. Może teraz ludzie inaczej będą patrzeć na Katyń, na to co było 70 lat temu i na to, co wydarzyło się dziś. Nie ulega wątpliwości, że to miejsce, mimo że jest daleko za granicą naszego kraju, jest po części naszym, polskim. Po 70 latach Katyń znów wyrwał nam ogromny kawałek serca. Polskiego serca.

30 mar 2010

W Norwidzie wciąż panuje zmowa milczenia. Wczoraj chcieliśmy z Grzesiem Podkomorzym wejść na spotkanie z rodzicami w sprawie szkoły, której być nie powinno. Niestety, pani dyrektor zamknęła drzwi i nie pozwoliła wejść. Afera jak diabli, a oni udają, że nic się nie stało.

O co w ogóle chodzi? O to, że w 2006 roku Alina Kopiczyńska, była dyrektorka Z.S. im. C.K. Norwida, a obecna burmistrz Nowego Miasta, wyszła z inicjatywą utworzenia nowej szkoły kształcącej w zawodach technik administracji i technik rachunkowości. Jej propozycja została przyjęta przez starostwo powiatowe, pozytywnie zaopiniowana pod względem prawnym, a także zaakceptowana przez kuratora oświaty. Wszystko niby pięknie i cacy. Aż do teraz.

Okazało się bowiem, że szkoła ta nie powinna była w ogóle powstać. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 8 maja 2004 r. w sprawie klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego kształcenie w tych zawodach jest dostępne jedynie w szołach policealnych. Mimo to szkoła powstała. Błędu nie dopatrzyła się Alina Kopiczyńska, nikt w starostwie również go nie zauważył, a kuratorium też go przegapiło. Również obecna kadra szkoły nie dostrzegła tej nieprawidłowości.

Teraz najlepszym sposobem, jest ukręcenie sprawie głowy. Najlepiej nic nikomu nie mówić, wypiąć się na media i po cichu zrobić swoje. Ferment już się wydostał i Norwid stracił w oczach wielu potencjalnych uczniów. Zresztą, jakoś nie rozumiem tego rzekomego prestiżu tej szkoły. Ja chodziłem do Zespołu Szkół Rolniczych w Nowym Mieście Lubawskim i się tego nie wstydzę. To były świetne lata, świetni nauczyciele i zawsze miło ich wspominam. Pamiętam też, że nigdy z Norwidem się nie lubiliśmy. Powód był prosty – czuliśmy się, jakby nami gardzili. Bo my jesteśmy z Norwida, jesteśmy lepszą klasą ludzi niż ci z rolnika. Takie było podejście. Nie mówię oczywiście o wszystkich, bo generalizowanie w tym przypadku byłoby krzywdzeniem tych normalnych ludzi z Norwida. Faktem jednak jest, że od lat tak było i chyba nadal jest, niestety.

Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy. I nauczyciele i uczniowie jednej czy drugiej szkoły oddychają tym samym powietrzem, tak samo jedzą, śpią i chodzą po tym świecie. A magistra każdy może zrobić, co to takiego? Magistrów jest na pęczki, a ilu z nich ma pracę, to już inna sprawa. I m.in. na tej podstawie nie rozumiem wybujałej wyższości niektórych osób. Wczoraj tak właśnie potraktowała mnie i Grzesia jedna z tamtejszych nauczycielek, której nie spodobał się fakt, że byliśmy w szkole i fotografowaliśmy. Zapytała grupę uczniów, czy pytaliśmy o zgodę na robienie zdjęć. Grzesiu odparł, że jesteśmy profesjonalistami, a pani magister na to, że w to wątpi. No cóż, pani magister miała pewnie rację, w końcu jest panią magister. Mój wujek powiedział mi kiedyś, że wykształcenie nie świadczy o inteligencji człowieka. Wujek akurat jest prof. dr hab., więc sądzę, że wie co mówi.

Wrócę jednak do sedna sprawy. Najgorzej w całej tej sytuacji ze szkołą wyjdą uczniowie. Ich też nie wpuszczono na wczorajsze zebranie z rodzicami i kuratorem. Weszli rodzice, kilku nauczycieli, starosta, kurator i pani dyrektor szkoły. Dziwi mnie fakt, że panuje taka cisza, że najlepiej teraz wszystko ukryć. Kiepski PR. Ja wolałbym przyznać się publicznie, że gdzieś został popełniony błąd, że konsekwencje zostaną wobec danych osób wyciągnięte, a uczniom wszystko wyjaśnić. Milczenie nie zawsze jest złotem. Potem pełno jest podejrzeń, domysłów, niedomówień. Wczoraj zresztą pani dyrektor Barbara Przeradzka-Martko zarzuciła mi, że “jak coś pan pisze, to proszę to sprawdzać”. Cóż, dzwoniłem do niej i prosiłem o komentarz jeszcze przed powstaniem artykułu, i tak zresztą bardzo ogólnego. Wybrała milczenie, teraz wyszło na to, że ja jestem ten zły.

Ciekawe, jak długo trwać będzie jeszcze milczenie. Powoli docierają do nas rodzice, zaczynają też mowić nauczyciele, ale oficjalnego stanowiska nie ma. A szkoda, bo takim publicznym przyznaniem, że jest kłopot, można o wiele więcej zyskać. Może jak przyjadą dziennikarze z TVN, którzy już zapowiadali swoją wizytę w tej sprawie, usta niektórych się otworzą i zaczną w końcu mówić. Nas, lokalnych dziennikarzy, którzy też przecież wykonują swoją pracę, traktują raczej niezbyt poważnie. Grzesiu, a może trzeba będzie zrobić tego magistra?

29 mar 2010

Działacze NKS Drwęca 1919 i KS Drwęca, z całym szacunkiem dla nich, zachowują się jak dzieci. Niby dorośli faceci, ale kłócą się gorzej niż w piaskownicy, a młodzież zniechęca się do sportu.

Zaczynając od Drwęcy powiem tylko jedno – dziecinada. W sumie powinienem się cieszyć – ruch na stronie www.nowemiasto.wm.pl jest, ludzie komentują, czytają, oglądają. Ale jakoś nie jest mi do śmiechu. O co w ogóle chodzi? Otóż swego czasu, kiedy KS Drwęca chyliła się ku upadkowi, Mirek Urbanowski, jej wieloletni prezes i działacz, założył nowy klub, który miał być alternatywą dla tego starego, upadającego. Nazwał go, wraz z innymi działaczami, którzy podjęli się tej sprawy, NKS Drwęca 1919. Nawiązał tym samym do tradycji starego klubu i jego nazwy. Stało się jednak tak, że KS Drwęca wyszedł z kłopotów i całkiem dobrze zaczął sobie radzić. Słowo się jednak rzekło, nowy klub powstał, więc Mirek i reszta działaczy zostali przy swoim.

Już wtedy wiadomo było, że to tykająca bomba, przynajmniej ja miałem takie odczucie. Z czasem kluby i działacze nauczyli się żyć obok siebie, choć miłości między nimi nie było. Niby wszystko w imię sportu, niby w imię rozwoju młodzieży i takie tam, ale jakoś tego widać nie było. Działacze żyli ze sobą jak pies z kotem, jak się jednych spotkało, to nadawali na drugich, a drudzy na tych pierwszych. Nie zawsze, nie wszędzie, ale tak niestety też się zdarzało.

Minęło od tego czasu kilkanaście miesięcy. NKS Drwęca 1919 jak istniał, tak istnieje. Podobnie zresztą sprawa ma się z KS Drwęcą. Ostatnio przeprowadziłem wywiad z Mieczysławem Kubackim, mistrzem Polski weteranów w pchnięciu kulą. Opowiadał on o tym, jak rozpoczął starty pod egidą NKS Drwęca 1919. Wyraził też pogląd, że w Nowym Mieście Lubawskim powinien istnieć jeden wielosekcyjny klub i przyznał się do sympatyzowania z 90-letnim KS Drwęca. W Internecie, jak to w anonimowych komentarzach bywa, ktoś zarzucił mi kłamstwo. Miałem jakoby napisać w owym wywiadzie nieprawdę. Tylko że wywiady mają to do siebie, że na życzenie rozmówców są autoryzowane. Tak też było i w tym przypadku. Kłamstwa więc nie ma, a są za to opinie zawodnika, który też ma już dość zamieszania wokół właściwej Drwęcy.

Skoro facet po pięćdziesiątce ma już dość, to co mają powiedzieć zawodnicy? Przechodzą z klubu do klubu, nie wiedzą co jest dobre, a co złe, bo działacze jednego kuszą jednym, a drugiego mówią to, co mówią.

W mojej opinii KS Drwęca jest O.K. Jest tam Marian Kisiel, którego chwalił właśnie Pan Mieczysław, i którego ja też chwalę. To człowiek, który nie jest konfliktowy, działa naprawdę w imię sportu. Takie przynajmniej jest moje zdanie o nim. W drugim klubie działa za to Mirek Urbanowski, człowiek, który w Nowym Mieście Lubawskim ma różną opinię. Mirek przyznał mi, że było prowadzone postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Drwęcy, ale na tym koniec. Działa w sporcie od lat, organizuje różne imprezy. Niestety przeszłość wciąż się za nim ciągnie.

Młodzi zawodnicy głupi nie są, ich rodzice też nie. Decyzje o przyszłości dziecka powinny być przemyślane i rozsądne, a nie podejmowane pod wpływem emocji i chwili. Nie mam wprawdzie jeszcze dzieci, ale sądzę, że tak właśnie powinno się robić. Dlatego też moim zdaniem obydwa kluby, które rzekomo podbierały sobie zawodników, powinny zorganizować wspólne spotkanie z rodzicami, sportowcami i władzami miasta, by raz na zawsze wyjaśnić wszystko, rozwiązać spór i działać na korzyść naszej małej ojczyzny. Sport powinien łączyć, a nie dzielić.

01 lut 2010

Nieźle się zapowiada 2010 rok. W ciągu miesiąca mieliśmy aferę olejową, łapówkarską i niestety kilka wypadków. Ale są też pozytywne sprawy, takie jak nowa odsłona portalu www.NoweMiasto.wm.pl.

Po miesięcznym urlopie od bloga i swego rodzaju niemocy twórczej wracam:). Odpocząłem, rozpocząłem coś nowego, czemu ostatnio dużo czasu poświęcałem, więc teraz mogę znów zacząć pisać.

Zacznę od końca – specjalnie dla Was uruchomiliśmy nowy portal www.NoweMiasto.wm.pl, a wraz z nim portale gminne. Co to Wam daje? Dużo więcej informacji niż do tej pory. Co więcej – informacji, które sami możecie tworzyć. Każda gmina ma teraz swoją stronę internetową, a  z naszą redakcją współpracują korespondenci z danych miejscowości. Jeśli chcesz zostać jednym z nich, napisz do nas (nml@gazetaolsztynska.pl lub l.paczkowski@gazetaolsztynska.pl).

Teraz parę słów o Urzędzie Pracy. Przez wiele długich lat pracowała tam pani Irena N. Była odpowiedzialna m.in. za przyjmowanie wniosków na unijne dofinansowania na otwarcie działalności gospodarczej itp. Przyjmować miała bez łaski, w końcu to kasa dla bezrobotnych. Niestety, nie było łatwo. Jak się okazuje sporo sobie liczyła za, powiedzmy, przepchnięcie wniosku. Skończyło się na tym, że trafiła do aresztu, zarzuty usłyszało kilka osób, a pewnie i następne jeszcze usłyszą. Sprawą zajmuje się prokuratura z Elbląga, która już ogłosiła, że ci, którzy przyznają się sami i pomogą w śledztwie, mogą liczyć na szczególne traktowanie. Ciekawe, czy ktoś się przyzna.

Druga sprawa, to afera w nowomiejskiej podstawówce przy ul. Tysiąclecia, z której woźny wywoził olej. Kradł facet, no cóż, zdarza się. Sęk w tym, że woźny jest zięciem dyrektorki podstawówki przy ul. Jagiellońskiej. Kiedy jeszcze nie był jej zięciem, przyjęła go ona do pracy (nie było jeszcze wtedy dwóch szkół podstawowych, a jedna w dwóch budynkach, więc dyrektorka skierowała go do pracy do tego przy Tysiąclecia). Teraz zięć teściowej narobił wstydu, a sam stracił pracę.

Tyle o aferach. Wiem, że krótko i zwięźle, ale w następnym poście nieco bardziej się rozpiszę. Teraz wracam do pracy :)

31 gru 2009

Kończy się rok 2009. Dla jednych było to dobre 365 dni, a dla innych nieco gorsze. Ja w sumie jestem zadowolony, ale zawsze mogłoby być lepiej. Mógłby żyć Michał Osicki, a Arek Gross mógłby podróżować po Afryce. I ci ludzie, którzy zginęli w wypadkach. Tak, oni też mogliby żyć dalej.

W Nowym Mieście Lubawskim w końcu doczekaliśmy się kładki na Drwęcy, ale nie mamy wciąż ronda. Przeszedł projekt na budowę kanalizacji, ale toruńscy inwestorzy nie będą chwalić nowomiejskiego klimatu. Słowem – były wzloty i upadki, jak wszędzie zresztą.

I tak też będzie w przyszłym roku, można być tego więcej niż pewnym. No, przyszły rok obfity będzie w przedwyborcze obietnice, bo w końcu trzeba będzie postawić krzyżyki przy nazwiskach kandydatów na wójtów, burmistrzów i radnych. Zanim jednak „X” nakreślimy, najemy się ostro tej przedwyborczej kiełbasy.

Ale nie o kiełbasie czas mówić, a o tym, czego ja życzyłbym sobie w przyszłym roku:

1. Chciałbym byśmy wszyscy bezpieczniej zachowywali się na drogach. Kierowcy niech mają oczy dookoła głowy i jeżdżą rozważnie, piesi i rowerzyści niech noszą koszulki i będą widoczni, a wszyscy w samochodach zapinajmy pasy. Moje apele i tak na nic się nie zdadzą, bo każdy ma swój rozum i swoje podejście do jazdy, w końcu „nie będzie mi tu jakiś dziennikarzyna mówił jak mam jeździć”. Cóż, na blogu swoje powiem, Wy zrobicie z tym co chcecie. Ja tylko wspomnę o tym, że w 2009 roku zginęło na nowomiejskich drogach, o ile mnie pamięć nie myli, 9 osób. O liczbie wypadków nie będę lepiej wspominał. Zwolnijmy, bo szkoda życia.

2. A propos życia. Korzystajmy z niego, tak jak prosił o to Michał Osicki i tak jak korzystał z niego Arek Gross. Oni już są gdzieś indziej, ale pozostawili po sobie coś, o czym nie możemy zapomnieć i czego powinniśmy się trzymać. Pozostawili radość  z życia.

3. Skończmy z zawiścią, cieszmy się z tego, że mieszkamy w Nowym Mieście Lubawskim i wspólnymi siłami zróbmy coś dla tego pięknego miasta. Nie kłóćmy się, nie oczerniajmy w internecie, na forach. Bądźmy życzliwi i pogodni, a nie wiecznie narzekający i nerwowi.

4. Wejdźmy w Nowy Rok z uśmiechem na ustach i dobrą pogodą w sercach. I niech ten uśmiech i ta pogoda trzymają się nas przez kolejne 365 dni.

Cóż, może moje życzenia się spełnią. Może w końcu w Nowym Mieście Lubawskim nie będziemy słyszeć narzekań, że to kolejny market powstaje, że jest źle, niedobrze i w ogóle fatalnie. To od nas zależy, jaki ten rok będzie. Ja wierzę, że będzie dobry, a przy urnach za kilka miesięcy dokonamy dobrego wyboru. Dla nas i dla naszego Nowego Miasta Lubawskiego.

Tego życzę sobie i wszystkim Wam, moi drodzy Czytelnicy. Pozdrawiam i do zobaczenia!

P.S.

Mój blog bierze udział w konkursie na Bloga Roku organizowanym przez Onet.pl. Już niedługo zostanie uruchomione głosowanie i jeśli tylko chcecie, możecie wziąć w nim udział (szczegóły w linku po prawej). Za każdy głos serdecznie dziękuję, tak samo jak za każdy komentarz i kolejne odwiedziny.

Raz jeszcze pozdrawiam!

24 gru 2009

Nie będę pisał wierszyków, rymowanek, każdy dostaje takie co roku. Ja życzę Wam wszystkim po prostu tego, co najlepsze, wiecznego uśmiechu na ustach i zadowolenia z życia.

Wszystkiego dobrego z okazji Świąt Bożego Narodzenia!

16 gru 2009

Firma Marbud, która buduje w Nowym Mieście Lubawskim market Netto, będzie ostrzegać innych inwestorów przed klimatem panującym w NML. Mówiąc w skrócie: “nie inwestujcie tam, bo się wpakujecie. Ludzie tutaj są okropni.”

O NML kilka razy już było głośno w ogólnopolskich mediach. A to była burmistrz Lidia Grabowska porównywała się na antenie Polsatu do Matki Teresy z Kalkuty, a to w nowomiejskiej policji wybuchła afera z pobiciami. Mimo tych kilku nieprzyjemnych spraw ludzie tu mieszkający chcą, by Nowe Miasto Lubawskie było w kraju odbierane pozytywnie. W końcu któż z nas, za przeproszeniem, chce narobić w swoje własne gniazdo.

Niestety w NML jest dużo osób, które do wszystkiego co przychodzi z zewnątrz podchodzą na zasadzie psa ogrodnika. Sam nie zje, a drugiemu nie da też. Pisząc o tym przywołam swój poprzedni wpis o budowie marketu w centrum miasta. Dziś się nieco powtórzę, ale już tłumaczę, dlaczego.

Otóż na wtorkowej sesji Rady Miasta burmistrz Alina Kopiczyńska odczytała list firmy Marbud, czyli tej samej, która buduje market Netto przy ul. 3 Maja. Firma ta zdecydowała się zabrać głos wobec wpisów pani Hanny Herbert na forum internetowym na stronie Grzegorza Podkomorzego. Nie będę ich przytaczał, sami poczytajcie — link.

Jednak to, że firma zabrała głos, to jeszcze nic wielkiego. Chodzi natomiast o to, co było dodane na końcu tegoż przytaczanego przez burmistrz Kopiczyńską listu. Marbud napisał bowiem, że nie będzie polecał żadnemu inwestorowi prac w Nowym Mieście Lubawskim. Mówiąc w wielkim skrócie przesłanie brzmiało: “nie inwestujcie tam, bo się wpakujecie. Ludzie tutaj są okropni.” To oczywiście moja interpretacja, ale wydaje mi się, że trafna.

Wychodzi więc na to, że Nowe Miasto Lubawskie jest tylko dla nowomieszczan, ziemia tylko dla ziemniaków, a Polska dla Polaków. Reszta się nie liczy. Jeśli tak dalej pójdzie, to na rogatkach NML ustawione zostaną barykady i żaden samochód z inną rejestracją niż NNM tutaj nie wjedzie, a na niebie nie zobaczymy żadnego samolotu, bo to przecież nasze, nowomiejskie niebo będzie.

Nie dziwię się, że młodzi ludzie wyjeżdżają z tej pełnej zawiści mieściny. Nie dziwię się burmistrzom, którzy może i próbują ściągnąć inwestorów, ale zawsze się to komuś nie podoba. Teraz będzie jeszcze trudniej. Jak tu ma być dobrze, skoro najwidoczniej sami nie chcemy, by było?

12 gru 2009

Kilka miesięcy temu Michał Osicki z Mroczna, kiedy pisałem do Reportera tekst o jego walce z białaczką, powiedział mi, że jeśli za ten artykuł dostanę jakąś nagrodę, to mam z nim co nieco wypić. Szkoda Michale, że nie doczekałeś tej chwili.

Wiem, że gdzieś tam na górze jesteś, Michale. Pamiętam, jak umawialiśmy się na parę drinków po skończonym materiale. Pamiętam jak mówiłeś, że pewnie dostanę za to jakąś nagrodę. Nie myliłeś się, dostałem. Wczoraj, na podsumowaniu roku w Gazecie Olsztyńskiej, dostąpiłem ogromnego zaszczytu i wyróżnienia, bo znalazłem się w tzw. złotej dziesiątce 2009 roku. To nagroda za to, co napisałem  w 2009 na łamach Reportera, Gazety i tu, na blogu. To także wyróżnienie za rozwój serwisu www.nowemiasto.wm.pl.  Szkoda, że nie możesz już cieszyć się tym razem ze mną.

Ta nagroda jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem, co już zresztą wyżej podkreśliłem. Cieszę się z niej niesamowicie, robię to, o co prosiłeś. I nie chodzi tu o picie drinków (choć przyznam, że parę zaliczyłem ;) ), a o radość z życia, którą przekazałeś mi i nam wszystkim. Twoje rady i walka ze śmiercią dały tak wielkiego kopa, że życie nabrało innego sensu i znaczenia. Dziękuję Ci za to.

Dziękuję też Wam, drodzy Czytelnicy. Bez Was, Waszych sygnałów i opinii, zwłaszcza tych krytycznych, mój sukces byłby niemożliwy. Dla mnie największą nagrodą jest to, że jesteście ze mną i czytacie moje artykuły i wpisy na blogu. Dziękuję.

P.S. Nagrodę dedykuję oczywiście Michałowi. Mam nadzieję, że kiedyś wypijemy tego drinka. Do zobaczenia!

Older Posts »
BLOG ŁUKASZA PĄCZKOWSKIEGO "Trzeba uprzytomnić sobie, że nawet kiedy wszystko straci sens, znajdziesz przestrzeń, gdzie wielka wiara tłumi lęk." Tak, w utworze "Pierwsze wyjście z mroku", śpiewa Coma. Ja za to piszę. Nie tylko o Nowym Mieście Lubawskim. Moją przestrzenią jest ten właśnie blog. Dołącz do niej, dziel się spostrzeżeniami, wyrażaj opinie. A jeśli masz jakiś ciekawy temat, daj znać!

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.